- Kylie, wstawaj. Jesteśmy na miejscu. - Calum szturnął mnie pare razy.
- Zaraz wstanę. - mruknęłam i obróciłam głowę w drugą stronę. Chłopak wysiadł z auta, po chwili usłyszałam odgłos zamykającego się bagażnika. Otworzyłam oczy i poprawiłam się na siedzeniu. Moim oczom ukazała się ogromna posiadłość. Wysiadłam z samochodu i rozciagnęłam się.
- Czyj to dom? - zapytałam idąc za chłopakiem, poprawiłam włosy. Hood podszedł do bramy i zadzwonił do domofonu.
- Kto tam? - usłyszałam głęboki męski głos.
- Hood. Otwieraj tą bramę bracie. - Po chwili bramka się otworzyła a z domu, w naszym kierunku ruszył wysoki mężczyzna.
- Gdzie masz Irwin'a? - zapytał chłopak.
- Długa historia, opowiem ci póżniej. - Hood wyminął szatyna i ruszył do drzwi.
- Dzień dobry. - uśmiechnęłam się i podałam mężczyźnie rękę. - Nazywam się Kylie West, miło mi pana poznać.
Chłopak stał wmurowany, jak gdyby zobaczył ducha.
- Jaki pan? - chłopak patrzył na mnie z grymasem. - Kylie? Nie pamiętasz mnie?
- Mat? - zapytałam niepewnie. Chłopak ruszył w moją stronę i przytulił mnie.
- Kylie.. Nic ci nie jest? Wszystko w porządku? - odsunął się ode mnie i zaczął mi się przyglądać.
- Wszystko ok.. - zmierzyłam chłopaka. - Bracie. - zaśmiałam się. - Jesteś mi winien wyjaśnienia. - uderzyłam go w ramię. Chłopak objął mnie i poszliśmy do domu. Calum zdąrzył się już rozgościć. Jakaś dziewczynka ruszyła w naszą stronę, a Mat wziął ją na ręce.
- To jest ciocia Kylie. - uśmiechnął się do dziecka.
- Cześć. - uścisnęłam rączkę małej.
- Kochanie? Co to za dziewczyna? - po schodach zeszła jakaś kobieta i podeszła do nas.
- Skarbie. - urwał. - Pamiętasz kiedy opowiadałem ci o mojej siostrze? - zapytał. Kobieta skinęła głową. - To jest Kylie.
- Witam. Miło mi cię poznać. - brunetka podała mi rękę. - Nazywam sie Trish. Mat dużo mi o tobie opowiadał. - uśmiechnęła się. Uścisnęłam jej rękę i razem z nimi poszłam do salonu gdzie siedział już Hood.
- Calum! - krzyknęła kobieta. - Gdzie reszta? - zapytała przutulając go.
- Ja wam nie wystarczam? - zaśmiał się chłopak. Mat postawił małą na ziemi a ta natychmiast ruszyła do Hooda.
- Moja mała ślicznotka. - Cal przytulił dziewczynkę. Podeszłam do niej i uklękłam.
- Jak się nazywasz? - zapytałam.
- Grace. A ty?
- Ja mam na imię Kylie. - usmiechnęłam się.
- Cześć Kylie. - dziewczynka rzuciła się w moje ramiona.
- Ciocia Kylie. - poprawił ją Mat.
- Przestań. - skarciłam go i wzięłam małą na ręce.
- Chcecie coś do picia? - zapytała Trish.
- Ja poproszę kawę. - odparłam.
- A wy? - zapytała spoglądając w stronę Hood'a.
- To samo. - obydwaj skinęli głowami.
Siedzieliśmy w ciszy, którą Trish przerwała.
- A wy jesteście razem tak? - zapytała spoglądając na mnie i Calum'a.
- Nie. - zaśmiałam się. - Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- A to przepraszam. Myślałam, że ty i Cal.. Ahh, nieważne.- odparła kobieta.
- Nic się nie stało. Naprawdę. - uśmiechnęłam się.
- Opowiadaj co tam u ciebie. - uśmiechnął się Mat.
- Cóż, skończyłam szkołę, zostałam prawniczką. - uśmiechnęłam się. - Mam też wyuczonego chirurga.
- Jest świetna. Mówię wam. - Hood wybuchł śmiechem.
- Słuchaj, bez mojej pomocy, byłbyś jednorękim bandytą. - szturnęłam szatyna.
- Może nie wnikajmy w szczegóły. - odparł Mat z uśmiechem. - Ah tak? Gdzie macie resztę załogi?
Obydwoje zawachaliśmy się. Nie wiedzieliśmy od czego zacząć.
- Max nabroił a my dostajemy po tyłkach. Nic nowego. - burknął Cal.
- Czyli? - zapytał Mat.
- Ten kretyn zamordował moją przyjaciółkę. Teraz czai się na mnie. - zatrzymałam się. Wzięłam głęboki wdech i wypuściłam powietrze z ust. Kontynuowałam wypowiedź. - Wczoraj zamordował mojego przyjaciela i moją przyjaciółkę. Ricka za mnie, a Lottie? Nawet do cholery nie wiem co on u niej robił? Może byli razem? Nie wiem... Ale ten dureń Max, nie odpuściłby sobie gdyby jej nie tknął...
- Czekaj, czekaj. Ten Ricki? - zapytał Mat. - Ricki Curtis Parker?
- Tak. Mało ważne. - przerwałam chłopakowi. - Podejrzewają o to Ashton'a. Ktoś widział samochód Parkera pod domem chłopaków. - zaczęłam przekręcać kubek w moich dłoniach. Wypiłam swoją kawę i odłożyłam kubek na stół. Po chwili rozbrzmiał dzwonek telefonu Mat'a.
- Tak? Jasne, jasne. Już otwieram. - chłopak wstał i ruszył do drzwi. Po chwili do salonu weszli chłopacy. Wstałam i ruszyłam w ich stronę. Przytuliłam kolejno każdego z nich.
- Ja kochanie lecę do pracy. Widzimy się póżniej. Papa. - Trish pomachała nam i wyszła z domu.
- Co wy tutaj robicie? - zapytałam. - Tak szybko was wypuścili?
- Sprawdzili odciski palców i okazało sie, że to jednak nie Ash. - oznajmił Mikey.
- Wierzyłem, że to nie ty. - zaśmiał się Calum, a my po chwili do nich dołączyliśmy. Cal i Lukey wyszli na ogród z Grace, ja poszłam do toalety, Ash wyszedł zapalić, a Mike i Mat zostali w salonie.
- Dobra, teraz bez owijania. - usłyszałam głos mojego brata. Schowałam się za ścianą i podsłuchiwałam ich rozmowę.
- Czy Kylie i Ash? Oni coś tam do siebie mają? - zapytał Mat.
- Nie wiem. Ashton nie rozmawia z nami na te tematy.
- Przestań, napewno coś ci mówił. - ponaglił go Mat.
- A czemu masz takie podejrzenia?
- Nie widzisz jak oni się zachowują?
- Co robisz? - wystraszyłam się gdy usłyszałam głos lokowatego dochodzący zza moich pleców.
- Nic. - podskoczyłam ze strachu i weszłam do salonu. Chłopak ruszył za mną a oczy chłopaków zwróciły się ku naszej dwójce.
- Czy ty podsłuchiwałaś? - zapytał Mat.
- Co? Ja? - zaśmiałam się. - Coś ty. Jakoś nie interesują mnie te wasze męskie tematy.
- Dobra, przyznaj się. Co słyszałaś? - zapytał Mikey.
- Naprawdę nic, dopiero co przyszłam. - usiadłam obok Michael'a.
- Mała opowiadaj co się dzieję u ciebie w życiu. - uśmiechnął się do mnie Mat. - Tak długo sie nie widzieliśmy, a ty nic się nie odzywasz.
- Słuchaj to ty powinieneś się pochwalić co nawyrabiałeś z tym swoim życiem.
- Stare czasy i do tego mało wiarygodne. - puścił mi oczko i zwrócił się do Ashtona. - Jesteś jeszcze z tą Nicole? Czy jak jej tam było.
- Matko co to była za dziewczyna. - zaśmiał się lokowaty. - Kogo ty mi podesłałeś?
- Kolego. - przerwał Mat. - Jakbyś nie chciał, byś nie ruszył.
- Nigdy więcej takich lasek. - Ashton wybuchł śmiechem.
- Ja idę sprawdzić co u chłopaków. - oznajmił Mikey. Wstałam i ruszyłam za nim.
- Mike, zaczekaj. - dogoniłam chłopaka i razem z nim wyszłam na podwórko.
- Możemy porozmawiać? - zapytałam. Chłopak skinął głową i zaprowadził mnie na tyły gdzie usadowiliśmy się na bujawce.
- Co się stało? - zapytał zielonowłosy.
- Mogę ci zaufać?
- Jasne. - uśmiechnął się do mnie.
- Nie chce żebyś mnie źle zrozumiał. - przerwałam. - Chciałam zapytać, czy. . - zawachałam się. - Przepraszam to był głupi pomysł. - wstałam. Chłopak zatrzymał mnie.
- Kylie, powiedz co jest. - usiadłam z Cliffordem na starej huśtawce.
- Pamiętasz kiedy byłeś dzieckiem i chciałeś być prezydentem, piłkarzem czy nawet gwiazdą rocka? - chłopak skinął głową. - Wierzyłeś w swoje marzenia jak gdyby były częścią twojego życia. Nie sprawiało ci to przykrości, kiedy wiedziałeś, że jest tylko jedna szansa na milion by wszystko o czym marzysz się spełniło. - spojrzałam na chłopaka. - Jestem właśnie w podobnej sytuacji. - przerwałam. - Chciałabym już na zawsze zostać częścią jego życia, ale wiem, że nie jest to proste. - pociagnęłam nosem. - Ash to najbardziej arogancka osoba jaką znam. Ma śmiech który potrafi doprowadzić do szału, uśmiech którym rozświetla wszystkie pochmurne dni i ramiona w których mogłabym usypiać i budzić się każdego dnia..
- Czy ty? - zapytał Mikey.
- Kocham Irwin'a. - uśmiechnęłam się do chłopaka. - Gdyby trzeba było, oddałabym za niego życie. Kocham jego głos, którym sprawia, że nasze kłótnie są najlepszymi rozmowami które prowadzimy, kocham go całego. - westchnęłam. - Wystarczy jedna sekunda bym mogła na niego spojrzeć, a znajduje tysiące powodów dlaczego go pokochałam.
- Kylie? - odwrociliśmy się, a na tarasie stał Ashton.
- To może ja was zostawie. - Michael wstał i ruszył w stronę domu.
- Dzięki. - Irwin położył rękę na ramieniu zielonowłosego. Mikey poklepał chłopaka po plecach i zostawił nas samych.
- Jak dużo słyszałeś?
- Całość. - chłopak podszedł do mnie. - Kylie? Czemu nic mi nie powiedziałaś? - zapytał.
- Żebyś mnie wyśmiał? Mam jeszcze trochę rozumu.
- Przepraszam West, ale... - zawachał się. - To nie ma sensu. - na jego słowa odwróciłam się i ruszyłam do domu.
- Kylie zaczekaj. - zatrzymał mnie. - Porozmawiajmy.
- Ashton, ta rozmowa nie ma sensu. Powinieneś wymazać z pamięci wszystko co mówiłam. - uśmiechnęłam się. Obróciłam się na pięcie i poszłam do domu.
- Przepraszam, gdzie tu jest łazienka? - zaczepiłam Mat'a.
- Kylie, ty płaczesz? Co się stało?
- Nic się nie stało. - uśmiechnęłam się. - Idę się przewietrzyć, wrócę za godzinę. - chłopak próbował mnie zatrzymać ale nie reagowałam na jego wołanie. Ruszyłam przez dom do drzwi frontowych, biorąc po drodze moją torebkę wyszłam z domu.
------------------------------------
Tak więc WIELKI powrót w MAŁYM stylu xd
Byłam wczoraj z ekipą nad morzem i nie poznałam nikogo z #5SOSFam..
Skąd wiem, że nikogo takiego w Krynicy nie było? Miałam koszulkę z 5SOS i wstążkę i NIKT mnie nie zaczepił! ;c
Laski jechać nad morze odpoczywać! ;)