- Słucham ciebie. - uśmiechnęłam się do chłopaka. Ashton westchnął głęboko i zaczął swój monolog.
- Chce abyś udawała moją dziewczynę.
- J-ja? Ale czemu? - wydukałam.
- Nicole jest moją byłą. - odparł. - Chce aby dała mi wreszcie święty spokój.
- No dobra. Ale co to ma wspólnego z tym całym udawaniem? - zapytałam.
- Może jeśli zobaczy, że jestem z tobą to odpuści i sobie pójdzie. - złapałam blondynka za rękę i zaciągnęłam do środka. Splątałam nasze dłonie i ruszyłam w stronę naszego stolika. Miny chłopaków były nieziemskie na widok naszej dwójki siedzącej obok siebie.
- Ash, tak długo się nie widzieliśmy. - szatynka usiadła obok lokowatego. - Mam ci tyle do opowiedzenia.
- To jest Kylie. - uśmiechnęłam się do dziewczyny. Ona zachowywała się jakby nie usłyszała ani jednego słowa wypowiedzianego przez Ashton'a. - Kylie jest moją dziewczyną. - odparł. Jej uśmiechnięta mina drastycznie szybko zmieniła się w ponurą. Calum na te słowa zakrztusił się trunkiem, który właśnie pił. Spojrzałam na chłopaków znacząco, a ci skineli głowami.
- Zaraz wracam. - ucałowałam Irwin'a i oddaliłam się od ekipy. Ruszyłam w stronę baru gdzie bawili się moi znajomi.
- Hej Dominic! - uwiesiłam się na szyji chłopaka.
- Cześć West! - chłopak przytulił mnie. Razem z nimi był także Ricki. Spojrzał na mnie a jego oczy natychmiastowo pociemniały.
- Co on tutaj robi? - zabrałam Nick'a na bok.
- Kto? Ricki? Przecież zawsze był częścią naszej paczki. Nie pamiętasz? - Dominic spojrzał na mnie jak na idiotkę.
- Raczej waszej paczki. Nie naszej, nie mojej. - fuknęłam. - Waszej. - warknęłam. Dominic zaprowadził mnie z powrotem do baru. Usiadłam obok niego.
- Ashton też tutaj jest? - Nick spojrzał na mnie. Odpowiedziałam mu jednym krótkim TAK i nic więcej nie dodałam.
- Nasza księżniczka chyba nie ma humoru. - zaśmiał się Rick.
- Zamknij się Curtis. - warknęłam w stronę chłopaka.
- Spokojnie, West. - Dominic położył rękę na moim ramieniu.
- Jak mam być kurwa spokojna? Wiesz z kim nasz Curtis trzyma sztamę? - zapytałam.
- West, dla swojego dobra lepiej zamknij ten swój piękny pyszczek albo pożałujesz. - warknął Ricki.
- Chcesz wiedzieć? - zapytałam. Ricki sięgnął do kieszeni po pistolet, którego lufa chwilę póżniej znalazła się tuż obok mojej głowy. Ludzie nie zwrócili nawet uwagi na sytuację która się tam rozgrywała. Chłopak wyprowadził mnie na zewnątrz gdzie czekali już na nas jego koledzy.
- Curtis ty psie. - warknęłam. Chłopak popchnął mnie po czym upadłam. Nagle z samochodu stojącego naprzeciw, wysiadł Max. Wstałam i otrzepałam spodnie z brudów.
- Myślałaś, że tak szybko się nas pozbędziesz? O nie, nie myszko. - zaśmiał się Davis. Odwróciłam się w stronę Curtis'a.
- Bedziesz się kurwa smażył w piekle, i ja tego dopilnuje. - odparłam. Po minie chłopaka widać było, że nie był do końca przekonany do tego co robi.
- My się tobą zajmiemy słonko. - Davis złapał mnie za kurtkę i pchnął w stronę auta. Chłopak trzymał mnie na muszce. Stanęłam na tyłach auta i ruszyłam do ucieczki, kiedy poczułam ból przeszywający całą moją nogę. Upadłam, zwróciłam wzrok w stronę chłopaków. Ricki otworzył tylne drzwi, a Davis zapakował mnie do auta. W chwili gdy wyjeżdżaliśmy z pod klubu na zewnątrz wybiegł Michael z Irwin'em, Max zaśmiał się drwiąco i wyjechał z obszarów zaciemnionej hali.
------------------------------------
Powoli dochodzimy do słodkiej dziesiątki ;)
Jak myślicie? Jak szybko ekipa Irwin'a tym razem uratuje pannę West? ;)
A może ktoś inny ruszy jej na ratunek? :)
Dowiecie się już niedługo xox
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz