poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 9

* Ricki Pov *

Byłem właśnie w drodze do domu Lottie, która od paru miesięcy była moją dziewczyną. Przestrzelone prawe ramię trochę utrudniało mi jazdę. Od czasu kiedy wyjechałem z Bathurst jechał za mną jakiś samochód. Nie zwracałem na niego nawet najmniejszej uwagi, w tej chwili miałem jedynie ochotę na szybki prysznic. By przytulić moją kochaną Charlie i spędzić z nią kolejną piękną noc. Wjechałem na podwórko i po zaparkowaniu auta ruszyłem do domu. Poczułem mocny ból w klatce piersiowej i straciłem przytomność.

~*~ ~*~ ~*~ ~*~ ~*~ ~*~ ~*~ ~*~ ~*~

Obudziłem się w mojej sypialni. Nie mogłem się ruszyć, zostałem przywiązany do kaloryfera który został zamontowany tuż pod oknem.
- Ricki! - usłyszałem głos mojej dziewczyny.
- Lottie.. - burknąłem. - Co się dzieje? - otworzyłem oczy i zobaczyłem dziewczynę przywiązaną do łóżka. Max wszedł do pokoju a tuż zanim James, który natychmiast ruszył w moim kierunku.
- Myślałeś, że ci się to uda? - zapytał Davis podchodząc do Charlotte. - Jesteś jeszcze szczeniakiem. Teraz za twoje błędy zapłaci twoja dziewczyna. - brunet przysunął się w stronę blondynki. W jej oczach widziałem przerażenie.
- Zostaw ją! Ze mną możesz zrobić co chcesz, ale jej daj spokój! - krzyknąłem. - Kurwa Davis! Inaczej załatwmy tą sprawę!
- Proszę puść mnie. - załkała dziewczyna. Max rozebrał Lottie na moich oczach, zaczął się do niej dobierać. Miałem ochotę go zabić. Mógł ją sobie darować. Kiedy zaczął się z nią kochać, nie wytrzymałem i szarpnąłem za sznurki, chwilę póżniej odczułem tego skutki. Zacząłem krzyczeć, Max zaśmiał się. Była to chwila, która dla mnie trwała jak wieczność. Miałem ochotę zabić tego skurwysyna. Zacząłem żałować wszystkiego co zrobiłem dla niego przez całe moje życie. Chłopak zszedł z łóżka, Lottie cała zapłakana zaczęła zakrywać się kocem. Brunet podszedł do mnie i przystawił lufę do mojej głowy na co Charlie zareagowała krzykiem.
- Koniec tego przedstawienia. - odparł Max.
- Przepraszam. - szepnąłem w stronę dziewczyny. Davis pociągnął za spust, na początku czułem ciepło przepływające całe moje ciało. Póżniej już tylko ciemność.

* Kylie Pov *

W środku nocy obudziły mnie strzały. Zeszłam z łóżka i schowałam się za nim. Ruszyłam po cichu w stronę wyjścia z pokoju i ruszyłam w stronę sypialni Irwin'a.
- Ashton, Ashton obudź się. - szturchnęłam chłopaka. - Ash, coś się dzieje. - powiedziałam gdy tylko chłopak otworzył oczy. Zerwał się z łóżka i po cichu zszedł na dół każąc zostać mi w pokoju. Zrobiłam jak kazał. Po chwili chłopak wrócił do pokoju.
- On tu jest. - za blondynem weszła reszta chłopaków. - Ten idiota nie wie z kim zadziera. - warknął. - Calum zabierz ją stąd. Wywieź ją poza miasto. Gdzieś daleko, aby on jej nie dorwał. - odparł Ash.
- Nigdzie nie jadę. To przeze mnie jesteście w niebezpieczeństwie. Zostaje z wami. - mówiłam w tamtej chwili całkiem poważnie.
- Kylie obiecuje, że wszystko będzie w porządku. - Ash złapał mnie za ramię. - Jedź z Calum'em, nami się nie martw. Poradzimy sobie. - chłopak przytulił mnie. Czułam się przy nim tak bezpiecznie ale musiałam się otrząsnąć i wrócić do rzeczywistości. Ash odprawił mnie i Hood'a po czym ruszyliśmy się spakować. Wyszłam z pokoju z walizkami i pożegnałam się z chłopakami.
- Ashton, boję się. - załkałam.
- Nie bój sie, Calum się tobą zajmie. - wtuliłam się w lokowatego i razem z Hood'em ruszyliśmy w stronę garażu. Spakowaliśmy walizki do bagażnika jednego z aut i nie zauważeni wyjechaliśmy z posiadłości. Włączyłam radio, wyjęłam z torby książkę i zaczęłam ją studiować.
- Kod da Vinci? Czytałaś pierwszą część? - zapytał chlopak nie zrywając wzroku z autostrady.
- Jakoś nie miałam okazji. - odparłam.
- Zamiast czytać drugą część, przeczytaj tylko pierwszą i trzecią. - uśmiechnął się Cal. - Druga część jest strasznie przereklamowana.
- Zapamiętam na przyszłość. - puściłam oczko do chłopaka i przewróciłam kolejną stronę. Przeczytałam pierwsze dziesięć rozdziałów i odłożyłam książkę do schowka.
- Może cię zmienić? - zapytałam na widok zaspanego Hood'a.
- Nie. Idź spać, dam radę. - ziewnął. - Mogłabyś podać mi napój z torby? - zapytał. Odwróciłam się i sięgnęłam po torbę podręczną leżącą za moim siedzeniem. Wyjęłam z niej dwa napoje energetyczne i odłożyłam z powrotem na miejsce. Odkręciłam korek od butelki i podałam trunek chłopakowi.
- Napewno chcesz sam prowadzić wóz?
- Jasne, dam sobie radę. - uśmiechnął się.
- Dobranoc. - odwzajemniłam uśmiech. - Obudź mnie jeśli coś będzie nie tak. - oparłam głowę o siedzenie. Nagle rozbrzmiał dzwonek telefonu Calum'a. Usiadłam wygodnie i uważnie przyglądałam się chłopakowi.
- Co się dzieje? - zapytał odbierając rozmowę. - Co? Ale jak to? Chyba żartujesz. - odparł. - Kurwa. Dobra ja kończę. -  burknął i rozłączył się.
- Co się stało? - zapytałam. Chłopak był wstrząśnięty telefonem, który właśnie odebrał.
- Nic się nie stało. Idź spać.
- Nie pieprz mi tu głupot, tylko mów mi szybko co się stało. - położyłam dłoń na ręce chłopaka.
- Parker nie żyje. - odparł.
- Co?! Chyba sobie kurwa żartujesz!
- Była też tam jakaś dziewczyna. Wiem jedynie, że nazywa się Charlotte Larrson. Policja przyjechała po Ashton'a, sądzą, że to on ich zamordował.
- Co!? - krzyknęłam cała zalana łzami. - Zawracaj. - szarpnęłam chłopaka. - No już! Rób co ci każe! - wyjęłam broń ze schowka i przystawiłam mu ją do głowy. Chłopak zjechał na pobocze i spojrzał na mnie z troską.
- Kylie, nie wiesz co robisz. Odłóż tą broń. - powiedział chłopak.
- Albo zawrócisz, albo roztrzaskam ci łeb! Wybieraj!
- West odłóż tą broń. - szepnął. - Odłóż ją. - powtórzył kierując swoją rękę ku mnie. Delikatnie złapał za pistolet, który trzymałam w ręce, oddałam mu ją i rozplakałam się. Nie dawałam sobie juz rady. Wydarzenia, ktore ostatnimi czasy mialy miejsce w moim życiu strasznie naszły na moją psychikę. Hood wychylił się się w moją stronę i przytulił mnie.
- Cicho Kylie. - szepnął mi do ucha. - Wszystko będzie dobrze. - pogłaskał mnie jedną ręką po głowie a drugą przejechał po moich plecach. - Cicho. Ciii. - wtuliłam się w chłopaka przy czym jeszcze bardziej się rozkleiłam. Pierw Nat. Teraz Ricki i Lottie. Kto będzie kurwa następny? I czemu oskarżyli o to akurat Irwin'a? Odsunęłam się od chłopaka i przetarłam oczy.
- Przepraszam cię. - odparłam. - Jedź już. - wydałam chłopakowi polecenie a ten natychmiastowo je wykonał. Wyjęłam telefon z torebki i wykręciłam numer do Dominic'a. Chłopak odebrał po drugim sygnale.
- Tak? - usłyszałam jego zasypany głos.
- Nick? Bierz John'a i wyjeżdżajcie z miasta. Natychmiast.
- Kylie? Co? Co się dzieje? Czemu ty płaczesz? - zapytał.
- To nie jest teraz ważne. Ricki i Lottie nie żyją. Boję się, że będziecie następni. Bierz Evans'a i wyjedźcie gdzieś poza miasto.
- Co? Co ty wygadujesz? Pijana jesteś? - zadrwił chłopak.
- Kurwa Dominic, bierz John'a i wyjeżdżajcie z miasta jeśli chcecie się wogóle uratować. - rozmowa się zakończyła. Bateria w moim telefonie padła. Byłam tak wściekła na siebie, że nie naładowałam telefonu kiedy wróciłam, że uderzyłam ręką o karoserię auta. Bylam wyczerpana psychicznie, ale potrafiłam świetnie udawać, że wszystko w porządku. Rozłożyłam siedzenie i po krótkim czasie wylegiwania się na nim, zasnęłam.

2 komentarze:

  1. Cóż za emocje, proszę państwa! Kochana pisz szybko next - czekam z niecierpliwością i weny życzę :*
    + wyłącz proszę weryfikację obrazkową ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział 10 już został dodany, zapraszam do czytania ;)

    OdpowiedzUsuń