środa, 23 lipca 2014

Rozdział 3/Part#2

- Ash? Wiem, że to nie najlepszy czas na takie tematy ale musze zadać jedno pytanie. - spojrzałam na Calum'a a ten z ledwością mógł się uśmiechnąć.
- Tak?
- Czy macie jakiś dodatkowy pokój? Cokolwiek. - zapytałam z powagą a chłopacy spojrzeli się na mnie równocześnie.
- Czemu pytasz? - Ashton zdziwił się co do mojego pytania.
- Wasz kolega to jakiś zboczeniec! - zaśmiałam się. - Zaczynam bać się o własne życie! - wszyscy w salonie wybuchli śmiechem a Cal rzucił we mnie poduszką. Odrzuciłam ją i rzuciłam się na bruneta. Chłopak przerzucił mnie przez ramię i wyniósł na ogród. Tak szczerze? To nawet nie zauważyłam, że mają tam basen. Calum rozbiegł się i wskoczył do kąpieliska.
- Oszalałeś?! - chłopak stał naprzeciw mnie i głupio się cieszył. - I co się cieszysz? Patrz co narobiłeś! - wyjęłam telefon z kieszeni i pomachałam mu przed oczami. Brunet wyrwał mi komórkę z dłoni i rzucił ją na trawnik.
- Nie zbliżaj się do mnie. - zaśmiałam się a chłopak wpłynął pod wodę i wciągnął mnie pod jej tafle. Wynurzyłam się z pod niej i wyszłam z basenu. Skierowałam się do wejścia gdzie czekał na mnie Luke.
- A ty gdzie? - chłopak zatrzymał mnie ręką. - Nigdzie nie idziesz. Jesteś cała mokra, nabrudzisz nam w domu. - zaśmiał się blondyn. - Chociaż masz jeszcze jedno wyjście.
- Nie chce wiedzieć. - zaczęłam się śmiać i przepchałam się kierując się tym samym do toalety. Ściągnęłam przemoczone ubrania i naciągnęłam na siebie szlafrok. Wyszłam z łazienki i już miałam wejść na schody kiedy zaczepił mnie Calum.
- Czekam na ciebie.
- Przestań, tym swoim małym nawet psa nie zadowolisz. - wszyscy wybuchli śmiechem, ten ruszył w pogoni za mną a ja schowałam się w łazience.
- Otwieraj te drzwi West! Natychmiast! - chłopak zaczął krzyczeć pod drzwiami, gdy po chwili usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. - Mam cię!
- Weź snickersa synu. - wyminęłam bruneta z głupim uśmieszkiem  i poszłam do sypialni. Ubrałam piżamę i zeszłam do kuchni. Zrobiłam kolację i zawołałam chłopaków.
- Czemu nie jesz? - Lucas podszedł do mnie, wrzucając brudne naczynia do zlewu.
- Jakoś nie mam ochoty. - mruknęłam i wyszłam z kuchni. Sprawa z Natashą nie dawała mi spokoju. Ten dupek dopuścił się takiej zbrodni i jeszcze jest na wolności. Gdybym go zobaczyła, jestem na sto procent pewna, że bym zniszczyła tego psychola.  Pieprzony kutas nawet sobie niewyobraża co mam ochotę mu zrobić. Poszłam do sypialni i wyszłam na balkon. Bez chmurne niebo wyglądało tej nocy bardzo pięknie. Oparłam ręce na barierce i zaczęłam przyglądać się gwiazdom.
- Nie śpisz jeszcze? - zza moich pleców dobiegł głos Calum'a.
- Nie jestem śpiąca. - mruknęłam. Brunet stanął obok mnie. Nie zwróciłam na niego nawet najmniejszej uwagi. Teraz myślałam tylko i jedynie o Nat.
- Nad czym tak myślisz? - chłopak zwrócił swój wzrok na mnie. Zaczęłam bawić się pierścionkiem zdobiącym mój palec.
- Ładna obrączka. Mogę zobaczyć? - zdjęłam go i włożyłam chłopakowi do ręki.
- Kylie + Nat = BFF♥ஐ. - Cal cicho wypowiedział słowa, które były wygrawerowane na zewnętrznej stronie biżuterii.
- Dostałam go od Natashy. - zaczęłam swój monolog a brunet przyglądał mi się z zaciekawieniem. - Była to nasza przyjacielska rocznica. Pamiętam jak przyszła wtedy do mojego domu. - zaśmiałam się. - Wpadła do mojego pokoju jak burza. Nie widziałyśmy się ponad dwa miesiące. - przerwałam a z moich oczu ulotniła się pojedyńcza łza. - Nie jestem wściekła na morderce. Wcale.. Jest mi poprostu przykro. Nat była naprawdę bliską mi osobą. Była jak siostra, której zabrakło. Po jej śmierci nie widziałam się już z resztą naszej paczki. Każdy poszedł w swoją stronę, zaczął żyć przyszłością. Wydorośleliśmy. - odwróciłam głowę w drugą stronę aby chłopak nie zauważył moich łez. Nie chciałam aby pomyślał, że jestem słaba.
- Kylie, będzie dobrze. - Cal przytulił mnie. - Nie pozwolimy aby ktoś cię zranił. Nikt się do ciebie nie zbliży. - brunet wsunął obrączkę na mój palec. Odsunęłam się od chłopaka i przetarłam oczy.
- Dobranoc. - uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju. Nie chciałam spać z nim w jednym łóżku. Nie miałam jakichś złych argumentów. Poprostu musiałam wszystko doskonale przemyśleć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz